Dziwny jest ten świat Świat jest księgą A człowiek Który nie podróżuje Czyta tylko jedną stronę (św. Augustyn)
Salar de Ujuni (Boliwia) - największy zbiornik soli na świecie „Dziwny jest ten świat, gdzie jeszcze wciąż mieści się tyle zła. I dziwne jest to, że od tylu lat człowiekiem gardzi człowiek” (Cz. Niemen) Ojciec Marian Żelazek z Puri w Indiach przekazując mi swą biografię wpisał następującą dedykcję: „Kogo Pan Bóg kocha posyła go w świat, bo świat wzbogaca, otwiera oczy serce i duszę” Moja fascynacja światem zaczęła się właśnie od Indii: Na początku 1974r. jako uczestnik wycieczki „orbisowskiej” spędziłem prawie miesiąc „Nad Gangesem”. Odwiedziłem m.in. Delhi, Jajpur, Agrę, Khajuraho, Fathepur Siki, Sarnath, Benares, Madras, Mahabalipuram i Bombaj. Z tamtej wyprawy zapamiętałem imponujące przepychem dekoracji i wyposażenia pałace i świątynie, ogromne drzewa, tłumy rozmodlonych pątników nad Gangesem w Benares, życzliwych i uczynnych ludzi oraz… święte krowy. W królewskiej Agrze byłem nawet gościem na weselu u maharadży! Ten sielski obraz w trakcie kolejnych wypraw coraz bardziej się zacierał. Zacząłem dostrzegać żebraków, bezdomnych, trędowatych. Zacząłem coraz lepiej rozumieć czym jest hinduizm. Zasada, iż „przeżywane cierpienia są karą za grzechy w poprzednim wcieleniu” jest tak odmienna od chrześcijańskiej tradycji miłosierdzia. Prawdziwy szok przeżyłem w Kalkucie, nazywanej przez podróżników „kloaką świata”. Wszędzie niesłychany brud, straszliwy odór, szary bezładny tłum ludzi przypominający mrowisko. Z ciężkim jak ołów bagażem, głodny, niewyspany chory i zmęczony przez wiele godzin wędrowałem od hotelu do hotelu i choć nigdzie nie było widać turystów wszędzie w recepcji hotelowej mówiono mi „it’s full” (jest komplet). Czułem się jak trędowaty, bo wiedziałem, że tu białego człowieka się nie akceptuje. Gdy wreszcie szczęśliwie dotarłem do hallu dworca kolejowego Hawrah moje zdumienie było jeszcze większe - morze głów, niezliczona ilość świętych krów, łajno bydlęce i ani skrawka miejsca by postawić plecak i nieco odpocząć. Na szczęście udało mi się kupić bilet i wyjechać do Puri, Sanktuarium Boga Wszechświata Jaganath. Na obrzeżach tego miasta w miejscu dawnych szałasów jest dziś kolonia murowanych domków zamieszkałych przez blisko 1000 osób trędowatych. To dzieło Ojca Mariana Żelazka - polskiego werbisty. Dzięki pomocy wielu osób z Holandii, Francji, Włoch, Niemiec i Polski zafascynowanych dziełem O. Mariana wybudowano kościół, przychodnię lekarską, warsztat szewski, zakład produkujący sznury i płótno użytkowe, szwalnię, ogród, fermę kurzą, bibliotekę, studnię… Dla dzieci wzniesiono szkołę „Beatrix”. Jej zadaniem jest otwarcie „przez książkę” drogi do życia w gronie ludzi zdrowych, oraz zmianę głęboko zakorzenionego w tradycji hinduskiej poglądu: „trędowaci rodzą dzieci trędowate” i „raz trędowaty, zawsze trędowaty”. W rozmowach z trędowatymi często wspominano takie dni jak 25 grudnia 1995r. kiedy to w uczcie świątecznej uczestniczyło 848 osób. Nikt tego dnia nie żebrał na ulicy i wszyscy mogli najeść się do syta; niektórzy po raz pierwszy w życiu! Głód jest największym problemem, hańbą naszych czasów. Ok. 80% ludzi nie dojada, a głód w Indiach czy w Afryce zaczyna się dopiero wówczas gdy trzy dni nic się nie je. Natychmiast nasuwa się tu pytanie: co ci ludzie jedzą? Kukurydzę, ryż i trochę tłuszczu. W czasie wizyty w Kantonie odwiedziłem słynny bazar. Mówi się o nim, że jest apteką i kuchnią Wschodu. Tu do spożycia sprzedają: węże, mrówki, muchy, psy, koty, szczury, myszy, karaluchy, nietoperze, a nawet żywe skorpiony, a więc jak mówią Chińczycy: „wszystko co chodzi, poza zegarem”. W tym kraju nie spotyka się psów, kotów ani ptaków… A jednak już dziś większym problemem na świecie staje się brak wody pitnej…
Tchampuhan - Uroczystości hinduistyczne w Malezji
Młócenie ryżu (Bali)
Modlitwa (Bali) Obyczaje, język, tradycje, religia, tańce, śpiewy, kuchnia, kolor skóry, przyroda w tej niesłychanej mozaice jakim jest świat może szokować i dziwić. W Afryce zaskakuje nie tylko ogromna ilość zwierząt. Człowiek jest tu myśliwym, ale i sam może zostać upolowany. Tu odczuwa się bliski kontakt człowieka z przyrodą. Na Czarnym Lądzie najbezpieczniej jest wędrować w towarzystwie (często bardzo urodziwych) dziewcząt, które często pragną mieć białego „boyfrienda”. W czasie pobytu w Peru, zapewne najciekawszym kraju Ameryki Płd. zapytałem miejscowego księdza jak wygląda tu rodzina, dzieci…? Rodzina, wzruszył ramionami, wszyscy żyją bez ślubu, a dzieci, pochodzą z różnych „kompromisów”. Dość często nie wiedzą kto jest ich ojcem, a nawet matką! W sąsiadującej Boliwii, w ok. 90% kraju katolickim Indianie z plemienia Ajmara po Mszy Świętej w kościele składają ofiary na ołtarzu Pachamamy - Matki Ziemi. Zaś w najpiękniej położonym miecie świata Rio de Janeiro żyje się dla karnawału. O Rio mówi się, że biedni ludzie umierają ty z głodu, a bogaci ze strachu. Dla pieniędzy każdy biały turysta, który wychodzi na ulicę może zostać zamordowany, chyba że jest nagi… Australia pełna jest kangurów, dzikich królików, kotów i psów Dingo. Tu wszystko jest ogromne, najwyższe drzewa świata - eukaliptusy, największy monolit - prekambryjski piaskowiec Ayers Rock w Parku Narodowym Uluru, ogromne przestrzenie i Wielka Rafa Koralowa. Nawet grzyby są tu większe niż w Europie, w czasie mojej pracy przy zrywaniu jabłek w Pakenhamie (koło Melbourne) znalazłem trzy olbrzymy, o średnicy kapelusza ponad 50 cm. Pobyt w Australii czy Nowej Zelandii to jeszcze inne doświadczenie; gdy tam byłem wydawało mi się, że bliżej stamtąd do Księżyca niż do Polski! Co można powiedzieć o Ameryce Płn.? Stany Zjednoczone nie są takie cudowne jak prezentują nam filmy „Hollywoodzkiej fabryki snów”. USA to niewątpliwie kraj wielkich osiągnięć technicznych i naukowych, bajecznie pięknych parków narodowych, dobrej bazie turystycznej, tanich połączeń lotniczych i autobusowych, ale bardzo kiepskiej komunikacji miejskiej. Typowi Amerykanie w oczach Europejczyków czy Azjatów to „crazy people” (szaleni ludzie), których filozofii życia nie można pojąć w żaden sposób. Ciągle w biegu, ciągle w pracy, spędzający pół życia w samochodzie…
![]()
![]()
Pokaz wozów cyrkowych w Milwaukee (USA)
Przed pomnikiem Al Capone Natomiast Europa, kontynent wspaniałych świątyń, pałaców i muzeów, czy ją dobrze znamy? Czy znamy Polskę, kraj średniej wielkości, ale o długiej i pięknej historii, a także bardzo bogatej i ciekawej kulturze. Dziwny jest ten świat, w którym ludzie podzieleni są tyloma granicami, gdzie nienawiść ma swe źródło w religii, kolorze skóry, języku, gdzie jest tyle bogactwa i biedy, gdzie jedni pozbawiają innych domów, a nawet ojczyzny, gdzie są wojny, cierpienia i śmierć, gdzie 95% ludzi posiada zaledwie 5% majątku świata, a pozostałe 5% populacji aż 95%.
Pralnia w Kanchanaburi (Tajlandia)
![]()
![]()
![]()